- a jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - zapytałem, spodziewając się kurtuazyjnego podjęcia dość oczywistej gry (właściwa odpowiedź: - to nic wielkiego - posiedzę tu i poczekam na ciebie... [Milne 1926])
- odejdziesz, kiedy ja ci na to pozwolę... - powiedziała z tym rodzajem uśmiechu, który daje jasno do zrozumienia, że naprawdę nie warto się szamotać, przecież są gorsze rzeczy, niż zostać czyjąś kolacją...
gdzieś nieopodal Saskiego zawył wilk.