poniedziałek

resume 2011 (+60)*


niezależnie od opinii Chińczyków ten rok był Rokiem Królika. nie ma z czego się cieszyć - królik stworzenie głupie i nerwowe, zdolne paść trupem bo ktoś kichnął, a jeśli już przeżyje, to jedyne, co potrafi, to miło wyglądać, żreć marchewki i przegryzać kable od netu. 
w mieście aktualnie szaleństwo - z okazji świąt króliki (formalnie nazywane zajączkami, ale na jedno wychodzi) na każdym rogu, w każdej formie, obok zblazowanych owieczek z cukru. królik zwykle czekoladowy, zawinięty w złotko. no i miło, i pięknie - tyle, że gdy odwiniesz papierek i ucieszysz się czekoladową obietnicą, zawsze przeżywasz rozczarowanie: królik jest pusty w środku. kolorowy czek bez pokrycia. i taki był ten rok. szkoda, że był.
*ustanowienie końca/początku roku w środku zimy, to nieporozumienie. rozsądniej byłoby zaczynać wszystko od nowa w zgodzie z naturą. i tej wersji będziemy się trzymać.

2 komentarze:

  1. a cóż w życiu ma sens, jak nie miły dla oka wygląd, stały dostęp do marchewki i katharsis w postaci przegryzionego kabla...?

    OdpowiedzUsuń
  2. tak naprawdę... to nic nie ma sensu. fokk it...

    OdpowiedzUsuń