choć nie tak bardzo jak wszystkie negatywne emocje, które jej towarzyszą. jeszcze bardziej nużące jest przebywanie z samym sobą w tym stanie, więc proszę o wybaczenie, ale odmawiam pisania. zresztą... jakoś mi się wydaje, że niczym sam siebie nie zaskoczę, bo o wszystkim, co mógłbym napisać już wiem. i nie wydaje mi się to tak odkrywcze, bym chciał koniecznie świat tym obdarować. nuda...
w takim razie, tylko dla porządku (by nie zapomnieć) odkrycie z gatunku kulturalnych: Murakamich jest dwóch. Harukiego wszyscy znają, ale Ryu ma być zdecydowanie bardziej po Ciemnej Stronie Mocy. no to polecam film według Harukiego - Tony Takitani. jak już pozbierasz się z podłogi - odpowiedz na pytanie: jak szalony trzeba mieć umysł, żeby głośno mówić o TYM?
tymczasem zainspirowany straszną wiadomością, że 56% Polaków nie czyta w ogóle nic, przechodzę na prawą stronę Gaussa (co nie jest trudne w tych okolicznościach) - historia kobiety, która nadepnęła na węża zapowiada się fascynująco (Hiromi Kawakami - co jest z tymi Japończykami?)
PS. potoczne wyobrażenia piekła wydają się naiwne. w rzeczy samej w piekle po prostu nie ma nic. tylko ty. z przykrą świadomością, że to już na zawsze. w zupełności wystarczy.
PS. potoczne wyobrażenia piekła wydają się naiwne. w rzeczy samej w piekle po prostu nie ma nic. tylko ty. z przykrą świadomością, że to już na zawsze. w zupełności wystarczy.
aha... jednak lepiej nie deptać.
OdpowiedzUsuństuknij się w czółko ;P
OdpowiedzUsuńsamotność jest sexy. związki są przereklamowane. a - ja bym po wężach jednakowoż nie deptała.
OdpowiedzUsuń