niedziela

o milczeniu

zamknij na chwilę oczy i przyjrzyj się swoim myślom (swoją drogą - czyż to nie ciekawe, że możesz przyglądać się swoim myślom?). pojawiają się niczym bańki mydlane, różnokolorowe, niektóre z owadem albo czymkolwiek w środku. chwilę szybują w polu twojej świadomości, by zaraz pęknąć z niewypowiedzianym (czyli domyślnym) puk, albo bledną i odszybowują w niebyt. zdarzają się rzecz jasna, te uparte, pazurami czepiające się twej uwagi, ale i one wreszcie kończą swój żywot stając się mglistym wspomnieniem w rodzaju pamiętam, jak kiedyś przyszło mi do głowy…

o tym, kto puszcza bańki, ludzkość debatuje od tysiącleci - jak na razie bez większego powodzenia. tymczasem problem narasta z zupełnie nieoczekiwanej strony. otóż jeśli przyjrzysz się naprawdę uważnie, to z pewnością zauważysz, że dysponujesz prawdziwą fabryką myśli, piekielną machiną do produkowania baniek mydlanych we wszelkich barwach, najbardziej wymyślnych kształtach, formach i zawartościach. chcesz pomyśleć o różowym słoniu? nie ma sprawy. bordeaux rocznik 1903 z gruszek ?- jest. pani z warzywniaka na rogu… a wszystko z prędkością, jakiej Ford (ten od taśmy produkcyjnej) mógłby ci tylko zazdrościć. i właściwie można wzruszyć ramionami uznając, że co z tego, gdyby nie natrętna, nieodpieralna potrzeba artykułowania owych produkcji w formach dowolnych. mówić, mówić, mówić… wypowiedzieć każdą myśl, jaka pojawi się w przestrzeni umysłu. i być może od tego się zaczęła cywilizacja - gdy kilka małp pojęło, że zorganizowanie kolegów w zgrane towarzystwo zwiększa szansę znalezienia odbiorcy (choćby chwilowego) pochrząkiwań będących obrazem wysublimowanych procesów w całkiem nowej korze. jednak skoro możesz pomyśleć cokolwiek, a raczej cokolwiek samo może się pomyśleć, więc myśli się myślą, błądzą i znikają zaraz bez śladu, pojawiają się nowe, by znów zniknąć, bulgoczą, skrzą się, ścierają - to właściwie jak to jest, że uznajesz niektóre z nich za na tyle ważne, by obdzielić nimi cały świat, a szczególnie innych, którzy przecież mają ten sam bulgoczący problem, co ty?

więc może po prostu zamknij się wreszcie, obejrzyj Wielką Ciszę, i zacznij cieszyć się swoim prywatnym disneylandem, pamiętając, że inni ludzie też taki mają i niekoniecznie potrzebują Kaczora Donalda i Myszki Miki gratis w intelektualnej promocji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz