okrutna historia o tym, co kobieta potrafi zrobić z sercem mężczyzny, skuwając je lodem, czego skutkiem jest zatrzymanie miłości, która nie płynie w żadną stronę. czasem skrawki lodowca pękają pod wpływem okazjonalnego słońca i płyną jako samotne góry lodowe w niewiadomym kierunku, aż trafią na swojego Titanica. trzeba jednak oddać sprawiedliwość Królowej, bo w sumie to Kaj pierwszy zaczął się gapić, zatem kto odpowiada za fatalny proces zamrażania, wcale nie jest takie pewne. przy okazji jakoś nikt nie zauważył, że kawałek lusterka, który wpadł do oka może sprawiać właścicielowi oka (tu akurat Kajowi) dość niezwykłe niespodzianki. wspomniane wgapianie się z miłością albo bez w Królową staje się wgapianiem w samego siebie, co, jak wiadomo, prowadzi do wielu nieporozumień, z narcystycznym zastygnięciem włącznie.
brawurowa akcja ratunkowa Gerdy, która prawdziwą miłością (tak, jakby istniała miłość nieprawdziwa) ratuje biednego Kaja ze skraju katatonicznego otępienia, wyciska łzy wzruszenia z oczu i wyraźnie pokazuje, ze Andersen też miał czasem remisje. w rzeczywistości nie jest tak bajkowo i Gerda zwykle okazuje się kolejną Królową, iluzją naprędce stworzoną, by być miłym tłem dla kolejnego lustrzanego okrucha.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz