rozum ludzki skoro przyjął pewien pogląd [...] wszystko inne ściąga na jego poparcie i potwierdzenie. w taki elegancki sposób sir Francis Bacon ujął pewną dość kłopotliwą właściwość umysłu, polegajacą na uporczywym trzymaniu się pierwotnie obranej drogi, nawet gdy w zasięgu wzroku są zdecydowanie skuteczniejsze i bardziej korzystne rozwiązania. być może to kwestia perspektywy - im bardziej się koncentrujesz na rozwiązaniu, tym bardziej nie widzisz pola.
wróćmy zatem do szalonego mutanta Joe, który kopnął... no właśnie, co? Joe może się wydawać wrednym gościem, jednak nie mamy żadnych przesłanek, by sądzić, że skrzywdził choć jedną mrówkę. kopniak wymierzony był w klosz, a nie w mrowisko. tak więc brutalne zniszczenie dotyczyło jedynie warunów, a nie istoty - w rzeczy samej więc, mimo dramatycznego wrażenia, kopniak był tylko gwałtowną, acz subtelną zmianą, zanegowaniem duszącego potencjał mrówek komfortu.
i proszę mi wybaczyć łopatologię - wszystko wskazuje na to, że mrówki nie rozlazły się po lesie ani nie pomarły z rozpaczy, tylko uznawszy szansę daną przez Wielką Stopę, wzięły się do roboty i do zimy stały się najpotężniejszym mrowiskiem w obserwowalnym wszechświecie.
może Joe nie był taki szalony, jak psy myślały...